Na zakończeniu roku dla szanownego ciała pedagogicznego ciało toż zostało wywiezione autobusem na wycieczkę krajoznawczą po okolicy. W drodze powrotnej tubylcza część ciała (czytaj: wszyscy z wyjątkiem sztuk dwóch) się rozśpiewała. A śpiewano między innymi to:
Na naszym pastwisku
Na naszym pastwisku, gdzie rosną jagody.
Przyjdź meliso*!
Jeśli chcesz coś ode mnie, spotkamy się tam.
Przyjdźcie lilie i orliku, przyjdźcie róże i szałwio!
Przyjdź słodka mięto, przyjdź meliso!
Śliczne kwiatki proszą tam do tańca
Przyjdź meliso!
Jeśli chcesz, uplotę ci wianek.
Przyjdźcie lilie i orliku, przyjdźcie róże i szałwio!
Przyjdź słodka mięto, przyjdź meliso!
Wianek ten włożę potem na twoje włosy.
Przyjdź meliso!
Słońce, ono zachodzi, lecz nadzieja budzi się
Przyjdźcie lilie i orliku, przyjdźcie róże i szałwio!
Przyjdź słodka mięto, przyjdź meliso!
Na naszym pastwisku są kwiaty i jagody
Przyjdź meliso!
Lecz spośród wszystkich najdroższa jesteś mi ty
Przyjdźcie lilie i orliku, przyjdźcie róże i szałwio!
Przyjdź słodka mięto, przyjdź meliso!
* w oryginale użyto nazwy ludowej, którą dosłownie należałoby przełożyć jako "radość serca"; ładne, co nie?
Inga kommentarer:
Skicka en kommentar