Aj, aj, aj, dla mnie trochę pretensjonalny ;) Taki filmowy protest-song ;) Zastanawiam się tylko co tak zwane "środowisko" da w zamian, bo to co na fellow, to jakoś za bardzo nie syci ;) Za outowanie przed Mamą trzymam kciuki i raczki złożone :)
dlatego napisałem, że "nie doskonały", Szloma :) ratuje go główna aktorka, oparcie w faktach (czasami prawdziwe historie są "pretensjonalne") i przede wszystkim ważność tematu; ja przynajmniej tak właśnie odczuwam oficjalne wypowiedzi Rzymu jak Bobby odczuł stanowisko swojego Kościoła: jako zabójcze, i dopiero zaczynam lizać rany tak naprawdę; i kto wie, co by było, gdyby moja własna rodzina była bardzo religijna i gdyby mi przyszło do głowy wyautować się przed nią w tak młodym wieku -- na szczęście jest religijna wg średniej krajowej i na szczęście teraz jestem już stary, odpępowiony koń ;)
no dobrze :) (choć moim zdaniem na dyskusję miejsce jest wszędzie :P) uściślę tylko trochę: mnie nie chodzi o drogowskazy czy o restrykcje (ja nie z tych, którzy mówią, że Kościół ma przestarzałe poglądy na moralność i że winien się dostosować do nowoczesnego świata, ja tylko twierdzę, że dla zjawiska, o którym tu mówimy, póki co nie ma miejsca w myśli kościelnej -- bo to, co jest, trudno nazwać solidnie przemyślanym); ja już się po prostu nie chcę zgodzić na to, żeby mi ktoś mówił, że część mnie jest ontologicznie zła (no bo do tego się sprowadza małe słówko "nieuporządkowany", na dodatek "obiektywnie"); i... bardzo chciałbym jakiś drogowskaz z Rzymu, ale takowego nie widzę
Zgadzamy się, że pomysłu na "to" ;) na razie Rzym nie ma... ale czy "obiektywne nieuporządkowanie" to znaczy tyle samo, że coś jest złe? Eeee, chyba nie, tylko tyle, że jest bajzel w tej sferze... no ja u siebie ten bajzel widzę, zatem nie fikam ;)
obiektywne nieuporządkowanie rzeczywiście pięknie brzmi. Taki ładny ładny obiegnik, zamiast mówić, że to zło, szatan, niedojrzałość, grzech, egoizm i nieprawość. To jak tak słysząc z Kościoła głos taki, można potem w radości "czystego" serca wielbić Pana. oł jes. Jeśliś jest hetero, i byś słyszał takie rzeczy, że jesteś nieuprządkowany i masz bajzel (?!) to... proszę o więcej empatii :) (a będzie nam dane wszystkim).
Parę słów tylko nt. "bajzlu". Moim zdaniem bajzel ma każdy, a nie o każdym powie Rzym, że jego dążenia (w tym dążenie do kochania i bycia kochanym) są "obiektywnie nieuporządkowane". Owszem, grzech pierworodny osłabił naturalną skłonność ku dobru w człowieku. Ale czemu miałyby jego skutki być w jakiś szczególny sposób dostrzegalne w określonej grupie ludzi? Czyżbyśmy byli jakimś kainowym plemieniem ze znamieniem wypalonym na czole...? I Rzym w swym oświeceniu to znamię dostrzega i nazywa "po imieniu"?
to jest tak poruszający film...
SvaraRaderatak, zgadza się -- dlatego myślę, że jest ważny, szczególnie w polsko-katolickim (i nie tylko katolickim, w sumie) kontekście
SvaraRaderaciekawe, czy jest gdzieś wersja z polskim lektorem -- pokazałbym ją mamie przy okazji zbliżającego się (wobec niej) wyautowania
ja mam, hmm... tylko jak Ci ją dostarczyć?
SvaraRaderaAj, aj, aj, dla mnie trochę pretensjonalny ;) Taki filmowy protest-song ;) Zastanawiam się tylko co tak zwane "środowisko" da w zamian, bo to co na fellow, to jakoś za bardzo nie syci ;) Za outowanie przed Mamą trzymam kciuki i raczki złożone :)
SvaraRaderaMoże bestsellery tak już mają ;) vide filmy biblijne ;)
SvaraRaderadlatego napisałem, że "nie doskonały", Szloma :)
SvaraRaderaratuje go główna aktorka, oparcie w faktach (czasami prawdziwe historie są "pretensjonalne") i przede wszystkim ważność tematu; ja przynajmniej tak właśnie odczuwam oficjalne wypowiedzi Rzymu jak Bobby odczuł stanowisko swojego Kościoła: jako zabójcze, i dopiero zaczynam lizać rany tak naprawdę; i kto wie, co by było, gdyby moja własna rodzina była bardzo religijna i gdyby mi przyszło do głowy wyautować się przed nią w tak młodym wieku -- na szczęście jest religijna wg średniej krajowej i na szczęście teraz jestem już stary, odpępowiony koń ;)
Włóczykiju, skontaktuję się z Tobą, jeśli nie dam rady zdobyć takiej wersji na własną rękę.
SvaraRaderaEhhh... chyba mi wszystkie zęby wypadły ;) Pewnie się starzeję skoro w wypowiedziach Rzymu zaczynam widzieć "drogowskazy", a nie restrykcje ;)
SvaraRaderaku czemu wskazuje mi niby drogę stwierdzenie, że integralna część mnie jest "obiektywnie nieuporządkowana" bądź niezgodna z moją "prawdziwą" naturą?
SvaraRaderaNacinaczu, nie miejsce chyba na dyskusje w komentarzach, prawda? :) Tylko nie gryź ;) Szanuj zęby, póki je jeszcze masz ;)
SvaraRaderano dobrze :) (choć moim zdaniem na dyskusję miejsce jest wszędzie :P)
SvaraRaderauściślę tylko trochę:
mnie nie chodzi o drogowskazy czy o restrykcje (ja nie z tych, którzy mówią, że Kościół ma przestarzałe poglądy na moralność i że winien się dostosować do nowoczesnego świata, ja tylko twierdzę, że dla zjawiska, o którym tu mówimy, póki co nie ma miejsca w myśli kościelnej -- bo to, co jest, trudno nazwać solidnie przemyślanym); ja już się po prostu nie chcę zgodzić na to, żeby mi ktoś mówił, że część mnie jest ontologicznie zła (no bo do tego się sprowadza małe słówko "nieuporządkowany", na dodatek "obiektywnie");
i... bardzo chciałbym jakiś drogowskaz z Rzymu, ale takowego nie widzę
Zgadzamy się, że pomysłu na "to" ;) na razie Rzym nie ma... ale czy "obiektywne nieuporządkowanie" to znaczy tyle samo, że coś jest złe? Eeee, chyba nie, tylko tyle, że jest bajzel w tej sferze... no ja u siebie ten bajzel widzę, zatem nie fikam ;)
SvaraRaderaA czy od grzechu pierworodnego zło nie jest w nas jakoś ontologicznie zakorzenione?
SvaraRaderaobiektywne nieuporządkowanie rzeczywiście pięknie brzmi. Taki ładny ładny obiegnik, zamiast mówić, że to zło, szatan, niedojrzałość, grzech, egoizm i nieprawość. To jak tak słysząc z Kościoła głos taki, można potem w radości "czystego" serca wielbić Pana. oł jes. Jeśliś jest hetero, i byś słyszał takie rzeczy, że jesteś nieuprządkowany i masz bajzel (?!) to... proszę o więcej empatii :) (a będzie nam dane wszystkim).
SvaraRaderaParę słów tylko nt. "bajzlu". Moim zdaniem bajzel ma każdy, a nie o każdym powie Rzym, że jego dążenia (w tym dążenie do kochania i bycia kochanym) są "obiektywnie nieuporządkowane". Owszem, grzech pierworodny osłabił naturalną skłonność ku dobru w człowieku. Ale czemu miałyby jego skutki być w jakiś szczególny sposób dostrzegalne w określonej grupie ludzi? Czyżbyśmy byli jakimś kainowym plemieniem ze znamieniem wypalonym na czole...? I Rzym w swym oświeceniu to znamię dostrzega i nazywa "po imieniu"?
SvaraRadera