söndag 15 maj 2011

A child is listening...

Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień?





Ważny film, nawet jeśli nie doskonały. Negować czyjeś prawo do bycia sobą to systematycznie i powoli go zabijać.

15 kommentarer:

  1. to jest tak poruszający film...

    SvaraRadera
  2. tak, zgadza się -- dlatego myślę, że jest ważny, szczególnie w polsko-katolickim (i nie tylko katolickim, w sumie) kontekście

    ciekawe, czy jest gdzieś wersja z polskim lektorem -- pokazałbym ją mamie przy okazji zbliżającego się (wobec niej) wyautowania

    SvaraRadera
  3. ja mam, hmm... tylko jak Ci ją dostarczyć?

    SvaraRadera
  4. Aj, aj, aj, dla mnie trochę pretensjonalny ;) Taki filmowy protest-song ;) Zastanawiam się tylko co tak zwane "środowisko" da w zamian, bo to co na fellow, to jakoś za bardzo nie syci ;) Za outowanie przed Mamą trzymam kciuki i raczki złożone :)

    SvaraRadera
  5. Może bestsellery tak już mają ;) vide filmy biblijne ;)

    SvaraRadera
  6. dlatego napisałem, że "nie doskonały", Szloma :)
    ratuje go główna aktorka, oparcie w faktach (czasami prawdziwe historie są "pretensjonalne") i przede wszystkim ważność tematu; ja przynajmniej tak właśnie odczuwam oficjalne wypowiedzi Rzymu jak Bobby odczuł stanowisko swojego Kościoła: jako zabójcze, i dopiero zaczynam lizać rany tak naprawdę; i kto wie, co by było, gdyby moja własna rodzina była bardzo religijna i gdyby mi przyszło do głowy wyautować się przed nią w tak młodym wieku -- na szczęście jest religijna wg średniej krajowej i na szczęście teraz jestem już stary, odpępowiony koń ;)

    SvaraRadera
  7. Włóczykiju, skontaktuję się z Tobą, jeśli nie dam rady zdobyć takiej wersji na własną rękę.

    SvaraRadera
  8. Ehhh... chyba mi wszystkie zęby wypadły ;) Pewnie się starzeję skoro w wypowiedziach Rzymu zaczynam widzieć "drogowskazy", a nie restrykcje ;)

    SvaraRadera
  9. ku czemu wskazuje mi niby drogę stwierdzenie, że integralna część mnie jest "obiektywnie nieuporządkowana" bądź niezgodna z moją "prawdziwą" naturą?

    SvaraRadera
  10. Nacinaczu, nie miejsce chyba na dyskusje w komentarzach, prawda? :) Tylko nie gryź ;) Szanuj zęby, póki je jeszcze masz ;)

    SvaraRadera
  11. no dobrze :) (choć moim zdaniem na dyskusję miejsce jest wszędzie :P)
    uściślę tylko trochę:
    mnie nie chodzi o drogowskazy czy o restrykcje (ja nie z tych, którzy mówią, że Kościół ma przestarzałe poglądy na moralność i że winien się dostosować do nowoczesnego świata, ja tylko twierdzę, że dla zjawiska, o którym tu mówimy, póki co nie ma miejsca w myśli kościelnej -- bo to, co jest, trudno nazwać solidnie przemyślanym); ja już się po prostu nie chcę zgodzić na to, żeby mi ktoś mówił, że część mnie jest ontologicznie zła (no bo do tego się sprowadza małe słówko "nieuporządkowany", na dodatek "obiektywnie");
    i... bardzo chciałbym jakiś drogowskaz z Rzymu, ale takowego nie widzę

    SvaraRadera
  12. Zgadzamy się, że pomysłu na "to" ;) na razie Rzym nie ma... ale czy "obiektywne nieuporządkowanie" to znaczy tyle samo, że coś jest złe? Eeee, chyba nie, tylko tyle, że jest bajzel w tej sferze... no ja u siebie ten bajzel widzę, zatem nie fikam ;)

    SvaraRadera
  13. A czy od grzechu pierworodnego zło nie jest w nas jakoś ontologicznie zakorzenione?

    SvaraRadera
  14. obiektywne nieuporządkowanie rzeczywiście pięknie brzmi. Taki ładny ładny obiegnik, zamiast mówić, że to zło, szatan, niedojrzałość, grzech, egoizm i nieprawość. To jak tak słysząc z Kościoła głos taki, można potem w radości "czystego" serca wielbić Pana. oł jes. Jeśliś jest hetero, i byś słyszał takie rzeczy, że jesteś nieuprządkowany i masz bajzel (?!) to... proszę o więcej empatii :) (a będzie nam dane wszystkim).

    SvaraRadera
  15. Parę słów tylko nt. "bajzlu". Moim zdaniem bajzel ma każdy, a nie o każdym powie Rzym, że jego dążenia (w tym dążenie do kochania i bycia kochanym) są "obiektywnie nieuporządkowane". Owszem, grzech pierworodny osłabił naturalną skłonność ku dobru w człowieku. Ale czemu miałyby jego skutki być w jakiś szczególny sposób dostrzegalne w określonej grupie ludzi? Czyżbyśmy byli jakimś kainowym plemieniem ze znamieniem wypalonym na czole...? I Rzym w swym oświeceniu to znamię dostrzega i nazywa "po imieniu"?

    SvaraRadera