Historia z poprzedniego posta to już... historia. Krętactwa okazały się dużo szersze i głębsze, niżby NS mógł przypuszczać. O sancta simplicitas (NS-owa, a jakże).
****
Za to dziś zdarzyła się NS-owi zaskakująca wymiana myśli. Co w niej zaskakującego? Ano to, że zaczął się zastanawiać nad słusznością swojej żelaznej zasady niepakowania się w związki na odległość... Jak mogło w NS-ie nie drgnąć, kiedy tu, na gockiej ziemi, usłyszał od Drugiego o świętości ciała (związek etymologiczny między sarx a sacer co prawda zakwestionował, wiadomo). Życie -- jak zwykle -- sprawę zweryfikuje, więc lepiej za dużo nie myśleć, lepiej się wyspać. A jutro wieczorem pogadać z Drugim przez telefon. Ha.
Inga kommentarer:
Skicka en kommentar